Strona 2 z 6

PostNapisane: środa, 13 sierpnia 2008, 10:56
przez rbk
tomekrz napisał(a):Patrzcie jaką stronke zrobili:
http://www.nowa-aplikacja.pl/


I jak zwykle cały proces legislacyjny skończy sie na tej stronie....

PostNapisane: środa, 13 sierpnia 2008, 12:19
przez TGC
Proszę zmienić tytuł wątku. Nazwa "szkoła" jest ponoć niegodna.

PostNapisane: środa, 13 sierpnia 2008, 15:33
przez Darkside
tomekrz napisał(a):Patrzcie jaką stronke zrobili:
http://www.nowa-aplikacja.pl/


Nie zmienia to faktu, że szkoła=wielka lipa

PostNapisane: środa, 13 sierpnia 2008, 17:40
przez Mira
ale co wy opowiadacie !? szkoła pomysł pierwsza klasa jest :wink: rodem z Hiszpanii, ole!

PostNapisane: czwartek, 14 sierpnia 2008, 20:52
przez Darkside
Mira napisał(a):ale co wy opowiadacie !? szkoła pomysł pierwsza klasa jest :wink: rodem z Hiszpanii, ole!


Skoro z Hiszpanii to zmieniam zdanie jest to wielka hiszpańska lipa

PostNapisane: niedziela, 17 sierpnia 2008, 20:13
przez igi
jeśli chodzi o lipy to nie ma jak polska, zdaje się że Kochanowski coś o tym pisał... :mrgreen:

PostNapisane: niedziela, 17 sierpnia 2008, 22:21
przez Darkside
igi napisał(a):jeśli chodzi o lipy to nie ma jak polska, zdaje się że Kochanowski coś o tym pisał... :mrgreen:


Kochanowskiemu lipa wyszła na dobre i jego lipa okazała się niezwykłą , a ta szkoła to niestety lipa zwyczajna.

PostNapisane: czwartek, 11 września 2008, 16:45
przez uksc
Właśnie przejrzałem sobie projekt ustawy skierowanej już do sejmu i jej uzasadnienia i z tego co zrozumiałem to żeby zostać asystentem też trzeba będzie przejść roczną aplikację ogólną z praktykami i zajęciami (co do referndarzy to na 100% bo likwidują aplikację referndarską .

Jeśli coś przeoczyłem to niech ktoś sprostuje. Ale w takiej sytuacji gdyby zajęcia były w Krakowie i przy dzisiejszych pensjach asystentów to kiepsko widzę nabór następnych z odległych częsci kraju gdy skończą się zasoby obecnych aplikantów.

Swoją drogą na cały kraj przewidują około 200 aplikantów sędziowskich, więc prawdopodobnie tak jak ktoś pisał wczesniej przygotowujacy ustawę wykombinowali, że przyszli sędziowie pochodzący z tej szkoły mają pochodzić tylko z okolic Krakowa i uczeni będą przez krakowskich wykładowców bo pewnie nie bedzie zbyt wielu chętnych z terenu.

PostNapisane: czwartek, 11 września 2008, 17:49
przez WO
A jednym z wykładowców w tej szkole będzie Zbigniew Ć.

PostNapisane: czwartek, 11 września 2008, 21:10
przez wb02
Swoją drogą ciekawe czy ktoś rzeczywiście się dobrze zastanowił z tą likwidacją aplikacji referendarskiej. Ciekaw jestem jak oni sobie wyobrażają jako referendarza kogoś kto przez rok miał ogólne zajęcia ze wszystkiego i ma zasiąsc do orzekania. Przecież teraz aplikanci referendarscy przez rok na aplikacji mają praktyki w księgach, rejestrach w gospodarczym i cywilnym (pod upominawcze). Ten rok to krótko ale była to aplikacja wyspecjalizowana. Teraz będą wszędzie czyli tak naprawdę nigdzie. Natomiast zupełnie głupie jest postawienie takich samych wymagań przed asystentem i referendarzem. Jak nie zaakceptuję tego co zrobi asystent to tego nie podpiszę, a referendarz przecież sam podpisuje orzeczenia i nikt go przed ich wydaniem nie kontroluje.
Pewnie efektami minister też będzie zaskoczony (jeżeli to przejdzie).

PostNapisane: czwartek, 11 września 2008, 23:08
przez mia
uwaga, ustawa ta zamyka drogę osobom, które ukończyły aplikację dwu lub dwuipółletnią i kilka lat piastowały stanowisko referendarza do zawodu sędziego! nowelizuje art. 61 usp - tylko osoby po aplikacji w Krajowej Szkole (art. 60 ustawy), natomiast przepis przejściowy (art. 65) uprawnia tylko osoby po aplikacji trzyletniej.

dodano: może jednak nie mam racji. konstrukcja przepisu jest bardzo zawiła, a dokument mam w pdfie i trudno szybko ten projekt przejrzeć.

PostNapisane: czwartek, 11 września 2008, 23:41
przez seszele
brak aplikacji referendarskiej to wg mnie problem ale odpowiedź na to przyniosłoby samo życie, bo limitowana liczba referendarzy stanowiłaby na tyle konkurencyjny etap kariery, że byłyby to faktycznie osoby najlepsze (merytorycznie) z kandydatów na sędziów, a z pośród nich sędziami zostawaliby już całkiem najlepsi.
Nawet najlepszy asystent (dla którego byłaby to formalność) i aplikant przechodziłby ten etap, po to by wykazać w samodzielnej praktyce swoje kompetencje i być z czegoś konkretnego ocenionym.
Byłoby może ciężko, ale skoro asesura w obecnym wydaniu się nie ostała, a jakiś etap praktycznej weryfikacji być musi, to pozytywem tego systemu byłoby to, że naprawdę dopuszczałby do zawodu najlepszych, a po drodze zapewniał minimum satysfakcji.

Oczywiście wariant taki zakłada nieodzownie poszerzenie kognicji orzeczniczej referendarzy pokrywający się z postulatem odciążenia sędziów i ogólnej sprawności sądów. Tak naprawdę limitem w tym względzie nie jest zakres pojęcia ochrony prawnej, ale to na ile celowe i uzasadnione jest uczestniczenie w wykonywaniu funkcji sądowniczych osób nie będących nominalnie sędziami zawodowymi. I tu jak pokazują doświadczenie państw zachodnich możliwości są szerokie, bo oprócz spraw niespornych dużą cześć spraw "prostych" (tzw drobny wymiar sprawiedliwości) załatwiają właśnie na etapie wstępnym (można wręcz powiedzieć: przedinstancyjnym) nie-sędziowie przy jednoczesnym zagwarantowaniu wszelkich konstytucyjnych praw obywateli.

Biorąc pod uwagę orzecznictwo TK uważam, że zawód referendarza ma przyszłość, choć nie stanie się to w ciągu dwóch dni. Ale właśnie łagodna ewolucja zapewni to, że nie będzie naruszenia art 45 Konstytucji, bo zachowana będzie równowaga między możliwościami jakie wynikają z Konstytucji a obostrzeniami w niej zawartymi.

Wiadomo, że każdy wolałby zostać sędzią grodzkim, ale czy naprawdę ważna jest nazwa jeśli odpowiedni organ spełniałby swoją funkcję.

Sesz.

PostNapisane: piątek, 12 września 2008, 00:04
przez falkenstein
Moim zdaniem dobrym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie postulowanego przedsądu referendarskiego, ale polegającego nie na prowadzeniu wstepnej rozprawy ale na przygotowywaniu sprawy do rozstrzygnięcia na rozprawie. Po wpłynieciu pozwu to referendarz kwalifikowalby sprawe do odpowiedniego trybu, ustalał opłate, wzywał do braków, rozpoznawal wnioski o zwolnienie od kosztów i ustanowienie adwokata, zwracał albo odrzucał pozew, zarządzał wymiane pism i sciągnięcie dokumentów/akt o które wnioskują strony, po czym tak "przygotowaną" sprawę przedstawiał przewodniczacemu wydziału celem wyznaczenia sędziego referenta i skierowania na rozprawe. Oczywiscie referendarz (a moze lepiej by brzmiało "podsędek") mógłby mieć swojego asystenta żeby ten mu pomagał w tej seryjnej robocie. Byłby wtedy psamodzielnym orzeczikiem, i to uprawnionym do wydawania w ograniczonym zakresie orzeczeń kończacych postepowanie. Bardzo odciążyłoby to też sedziow od wybitnie nieorzeczniczej, mechanicznej roboty na "brakach"

PostNapisane: piątek, 12 września 2008, 01:36
przez seszele
łojjjjjj.

No bo właśnie w tym tkwi daleko posunięte nieporozumienie.

Sędziowie nie chcą zajmować się pierd...
Cześć kompetencji merytorycznych (tzn załatwiania określonych spraw "mniejszej" wagi) bez cienia wątpliwości mogą robić osoby nie posiadające pełnego statusu sędziego.
Czynności przygotowawcze należą do sfery "pomocy" udzielanej osobie która załatwia sprawę merytorycznie.

Naturalnie krystalizuje sie zatem podział na podmiot/organ zastępujący sędziego w pewnym katalogu spraw (od A do Z) oraz na podmiot pomagający mu merytorycznie w danej konkretnej sprawie (od A do ... nawet Y).
Samo "przygotowanie sprawy" też musiałoby sie raczej odbywać pod bezpośrednim kierunkiem osoby która będzie ją załatwiać docelowo, bo jaki byłby sens by sędzia zwracał sprawę referendarzowi do uzupełnienia braków mechanicznego postępowania przygotowawczego, a przecież teorii poprawności jest tyle co oceniających (chociażby np. kwestia właściwości)

Czemu dalej sędziowie mieliby załatwiać wszystkie sprawy (nawet nie będące wymiarem sprawiedliwości) skoro system nie jest tak jakby do końca wydolny, a są proste sprawdzone wzory na rozwiązanie tej kwestii. Czy przygotowanie sprawy przez niezależnego orzecznika usprawniłoby postępowanie, czy może lepiej jest tak jak teraz kiedy to faktyczny bliski pomocnik (asystent) rozpracowuje sprawę w takim zakresie, mimo, że nie może jej samodzielnie zakończyć.

W Twojej koncepcji brakuje pośredniego organu jaki dziś stanowią asesorzy, a to musiałoby skutkować tym, że sędziami zostawaliby tylko ludzie spoza sądu, bo nawet aplikant po 5 latach byłby sprawdzony tylko teoretycznie/nieorzeczniczo/mechanicznie.

Przedsąd ma sens tylko w takim wydaniu, że możliwe jest jednocześnie merytoryczne załatwienie sprawy, chociażby byłaby to tylko propozycja "ugody" dla stron.

Sesz.

PostNapisane: niedziela, 14 września 2008, 00:23
przez censor
WO napisał(a):A jednym z wykładowców w tej szkole będzie Zbigniew Ć.

A dlaczego? To proste:
http://www.dziennik.pl/polityka/article ... em_UJ.html

PostNapisane: niedziela, 14 września 2008, 19:50
przez ajax2007
I wszystko jasne :lol:

PostNapisane: niedziela, 14 września 2008, 21:09
przez Michał44
:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: , a potem, że on nas nie lubi...

PostNapisane: czwartek, 18 września 2008, 20:54
przez AQUA
http://orka2.sejm.gov.pl/StenoInter6.nsf/main?OpenForm

stenogram z 17 września.

Polecam od strony 155.

Ciekawa wypowiedź na stronie 159, ale nie tylko...

PostNapisane: czwartek, 18 września 2008, 22:06
przez robak
AQUA napisał(a):http://orka2.sejm.gov.pl/StenoInter6.nsf/main?OpenForm

stenogram z 17 września.

Polecam od strony 155.

Ciekawa wypowiedź na stronie 159, ale nie tylko...



Przejrzałem na szybko więc może się mylę ale mam wrażenie, że lewica poparła projekt. Zatem sędziowie w tym kraju nie mają już na nic szans.

PostNapisane: piątek, 19 września 2008, 06:50
przez AQUA

PostNapisane: wtorek, 3 marca 2009, 19:51
przez Dred

PostNapisane: wtorek, 14 kwietnia 2009, 00:47
przez mara

PostNapisane: wtorek, 14 kwietnia 2009, 01:35
przez AQUA
Tegoroczni absolwenci z szansą na aplikację

http://www.rp.pl/artykul/4,290682_Tegor ... kacje.html

PostNapisane: wtorek, 14 kwietnia 2009, 08:06
przez censor
AQUA napisał(a):Tegoroczni absolwenci z szansą na aplikację

http://www.rp.pl/artykul/4,290682_Tegor ... kacje.html

Czego się nie robi żeby puścić famę, jaka ta Duraczówka dobra.

PostNapisane: wtorek, 14 kwietnia 2009, 09:09
przez romanoza