Strona 5 z 8

PostNapisane: środa, 18 stycznia 2012, 11:21
przez ropuch
romanoza napisał(a):
ropuch napisał(a):A jak jest gdzieś sędzia który zostawia kolegom i koleżankom na głowie erefrat liczący kilkaset spraw, w tym kilkadziesiąt starych i kolegium SO i MS na to pozwalają to do kogo trzeba mieć pretensje ? Chyba jednak w tym wypadku nie do ustawodawcy.
Eeee, kombinując w ten sposób to i do sądu wyższego rządu nie można byłoby iść. Ludzie mają różne ambicje i sytuacje życiowe, przecież ktoś może chcieć przenieść się do Warszawy nie na zasadzie delegacji, tylko tak po prostu.


Ano właśnie jest tak jak mówisz. Dlatego mnie się wydaje, że nie ma co drzeć szat co do zasady.

To co mnie ciekawi to to czy pomysł tych delegacji został wypracowany po jakims wcześniejszym zbadaniu sytuacji i potrzeb czy też jak zwykle na szybko byle coś zrobić.

PostNapisane: środa, 18 stycznia 2012, 11:23
przez romanoza
Ano właśnie jest tak jak mówisz. Dlatego mnie się wydaje, że nie ma co drzeć szat co do zasady.
Uwzględniając argumenty użyte w wątku dochodzę do wniosku, że masz rację. Ale uważam też że to dobrze, że śledzimy pomysły MS i dokonujemy ich oceny. No i w dzisiejszej Rz jest artykuł na ten temat :mrgreen:

PostNapisane: środa, 18 stycznia 2012, 11:57
przez Sandman
Zasada zasadą, ale w toku jej realizacji niejeden dostanie rykoszetem...

PostNapisane: środa, 18 stycznia 2012, 13:35
przez Dred
bzyk napisał(a):Ja tam Koleżeństwo serdecznie do stolycy zapraszam, dodatków nie żałuję. Jedynie mały postulat: kończymy sprawy, które rozpoczniemy. :-D
Popieram! niech każdy kończy swoje! żadnych zrzutek! :mrgreen:

PostNapisane: środa, 18 stycznia 2012, 13:48
przez Sandman
W opuszczanych sądach zwłaszcza :-P

PostNapisane: środa, 18 stycznia 2012, 16:15
przez kawa
kam napisał(a):
kawa napisał(a):Na prowincji też potrafi być dużo pracy, ale do tego dochodzą pewne takie sprawy, o których znowu warszawiacy nie mają pojęcia np. to, że szef widzi i słyszy wszytsko i potrafi np. wziąc twoją sesję po południu, żeby spojrzeć co tam żeś w sprawach popchnął do przodu. W dużym sądzie to nie do pomyślenia i na pewno wpływa na komfort orzekania.

żebyś się nie zdziwił jak już jednak przyjdziesz do Warszawy ;)


dziękuję za tą życzliwość.

PostNapisane: środa, 18 stycznia 2012, 16:18
przez rudy kot
kawa napisał(a):
kam napisał(a):
kawa napisał(a):Na prowincji też potrafi być dużo pracy, ale do tego dochodzą pewne takie sprawy, o których znowu warszawiacy nie mają pojęcia np. to, że szef widzi i słyszy wszytsko i potrafi np. wziąc twoją sesję po południu, żeby spojrzeć co tam żeś w sprawach popchnął do przodu. W dużym sądzie to nie do pomyślenia i na pewno wpływa na komfort orzekania.

żebyś się nie zdziwił jak już jednak przyjdziesz do Warszawy ;)


dziękuję za tą życzliwość.


sarkazm Kawa? ;)
Myślę, że kolega Kam miał po prostu na myśli, że z relacjami z Szefami w Wawie też różnie bywa..... ;)

PostNapisane: środa, 18 stycznia 2012, 16:53
przez kawa
rudy kot napisał(a):
kawa napisał(a):
kam napisał(a):
kawa napisał(a):Na prowincji też potrafi być dużo pracy, ale do tego dochodzą pewne takie sprawy, o których znowu warszawiacy nie mają pojęcia np. to, że szef widzi i słyszy wszytsko i potrafi np. wziąc twoją sesję po południu, żeby spojrzeć co tam żeś w sprawach popchnął do przodu. W dużym sądzie to nie do pomyślenia i na pewno wpływa na komfort orzekania.

żebyś się nie zdziwił jak już jednak przyjdziesz do Warszawy ;)


dziękuję za tą życzliwość.


sarkazm Kawa? ;)
Myślę, że kolega Kam miał po prostu na myśli, że z relacjami z Szefami w Wawie też różnie bywa..... ;)


pewnie tak, ale na pewno nie znajdzie się tam choćby jeden prezes sądu, który po sesji sobie weźmie twoją sesję celem przeglądnięcia... a na prowincji to się zdarza. JAk się ma pod sobą 70 sędziów (np praga południe) to, żeby im przejrzeć sesję to trzeba byłoby to robić przez miesiąc i w tym czasie nic innego. Żaden prezes sądu czy przewodniczący sobie na to nie pozwoli. Chyba że na prowincji, wtedy jak się nie ma samemu co robić to można takie jaja uskuteczniać nie wiadmomo po co i na co.

PostNapisane: środa, 18 stycznia 2012, 19:08
przez falkenstein
A czy ja mogę prosić o delegowanie mnie z sądu w Warszawie gdzieś nad jakieś jezioro?

PostNapisane: środa, 18 stycznia 2012, 19:11
przez Łukasz
bzyk napisał(a):Oj tam, oj tam. Po wokandach i w elektronicznej biurowości też duuużo widać. I od razu można trafić sprawy do przejrzenia. ;)


Następnym etapem elektryfikacji wymiaru będzie wszczepianie nam czipów by jeszcze lepiej nadzór sprawować ........

PostNapisane: środa, 18 stycznia 2012, 19:16
przez censor
Łukasz napisał(a):elektryfikacji
Fajne. Podoba mi się w kontekście tej dyskusji ten wyraz, nieco dziś zapoznany.
Bo przypomina cytat z klasyka: Komunizm to władza radziecka plus elektryfikacja całego kraju. :mrgreen:

PostNapisane: środa, 18 stycznia 2012, 20:18
przez suzana22
Łukasz napisał(a):
bzyk napisał(a):Oj tam, oj tam. Po wokandach i w elektronicznej biurowości też duuużo widać. I od razu można trafić sprawy do przejrzenia. ;)


Następnym etapem elektryfikacji wymiaru będzie wszczepianie nam czipów by jeszcze lepiej nadzór sprawować ........


i korygować nas w czasie rzeczywistym. Taki mały przycisk i każdy będzie chodził, jak w zegarku :twisted:

PostNapisane: czwartek, 19 stycznia 2012, 02:48
przez patarafka
Inne spojrzenie na sprawę delegacji
O ile delegowanie sędziego do orzekania w innym sądzie ma głęboki sens, bo pozwala mu układać sobie życie wedle własnych potrzeb i planów, a także właściwie organizować pracę sądów w całym kraju, o tyle w obecnej, napiętej sytuacji propozycja ministerstwa jawi mi się jedynie jako „judaszowa propozycja”. Solidarne środowiska zawodowe z pewnością szybko skrzyknęłyby się i odpowiedziały Panu Ministrowi powszechnie znanym gestem. A jak będzie tutaj? Pan Minister doskonale wie, że usilnie domagający się rewaloryzacji uposażeń, pozbawieni premii, nagród, a nawet marnego dodatku „karpikowego” sędziowie, szybko ulegną jego finansowej zachęcie. W rezultacie takich działań problem przeciążenia w sądach warszawskich zostanie rozwiązany, a Pan Minister ogłosi światu swój wielki sukces. Ale co z pozostałymi, nadmiernie obciążonymi sądami. Czy Pan Minister w taki sam sposób będzie motywował sędziów „spoza” do pracy w Łodzi, Krakowie, Wrocławiu czy Poznaniu, czy tam może delegacje nie są już potrzebne. Wstawi się tylko kozetki i uruchomi bary szybkiej obsługi, by „opieszali” sędziowie zintensyfikowali swoją prace i nie marnowali czasu na zbędne dojazdy do domów (wszak nieodebrane z przedszkola dzieci to czyste fanaberie - etos wymaga poświęceń). Pan Minister delegowanym sędziom zapewnia rozmaite dodatki oraz zakwaterowanie odpowiadające godności urzędu. To oczywiście wielce chwalebne posunięcie, ale dobrze byłoby gdyby p. Gowin lub którykolwiek z poprzednio urzędujących ministrów choć raz zapytał jak mieszkają ci bez delegacji. A przecież wypowiadali się i na forum i do prasy sędziowie mieszkający z rodziną w M-2 lub M-3 i piszący uzasadnienia w nocy w kuchni, bo dopiero wtedy mieli jako takie warunki do pracy. Pierwszy raz zresztą wspomina się o godności, do tej pory sędziowie byli permanentnie „kąsani” i poddawani statystycznej presji – za mało, za wolno, na wczoraj. A właściwie skąd to całe zamieszanie – przecież jeszcze „wczoraj” poganiano, przyspieszano….. Czyżby mocno spękane fundamenty zaczęły się rozpadać i istnieje obawa, że „mury runą”. A może zapowiedź pozwów skłoniła Ministerstwo do refleksji, a może oczekiwana na finał sprawa braku rekompensaty za pracę w nadgodzinach, a może …..
I właśnie z tych wszystkich i wielu innych powodów, na znak protestu :evil: (a nie z powodu niezrozumienia sytuacji sędziów warszawskich) delegacje warto byłoby potraktować podobnie jak odmowę w pracach w komisji wyborczych.

PostNapisane: czwartek, 19 stycznia 2012, 08:48
przez censor
Bardzo głęboki w swej wymowie post przedmówczyni - wypada tylko zachęcić do większej aktywności na forum.
Co do wniosków końcowych - z całościowego punktu widzenia zgadzam się, choć należy pamiętać, że zapewne inny punkt widzenia na tę kwestię będą mieli sędziowie z Warszawy, którzy wzmocnienia kadrowego oczekują.
Jednak jest coś na rzeczy w tym co pisze przedmówczyni, że nie tędy droga. Od siebie dodam, że to taka spektakularna akcja, a co z innymi przeciążonymi ośrodkami itd. A gdy się przekroczy taki Rubikon, który teraz chce przekroczyć minister, to się dopiero uruchomi karuzelę. Jest to bowiem precedens, że nie myśli się o dodatkowym i trwałym wzmocnieniu kadrowym, lecz uruchomić się chce korpus lotnych sędziów. Tylko czekać, jak minister ogłosi, że to się przyjęło, i pozbawią nas "nieprzenoszalności" (tak jak oceny okresowe zmierzają do likwidacji nieusuwalności - vide mój podpis). :evil:

PostNapisane: czwartek, 19 stycznia 2012, 10:38
przez Joasia
A ja jednak zawsze będę powtarzać - nie przenosić sędziów, tylko sprawy. Albo szybko, albo miejscowo. Za dużo spraw w Warszawie - przenieść część do sądów (sędziów) mniej obciążonych.
Skoro są sędziowie, którzy mają półkę lub dwie, i są tacy, którzy mają szafę lub dwie - to chyba prościej i taniej kupić tamtemu sędziemu szafę, niż likwidować sądy, przenosić ludzi itd.

PostNapisane: czwartek, 19 stycznia 2012, 10:54
przez gelerth
Joasia napisał(a):A ja jednak zawsze będę powtarzać - nie przenosić sędziów, tylko sprawy. Albo szybko, albo miejscowo. Za dużo spraw w Warszawie - przenieść część do sądów (sędziów) mniej obciążonych.
Skoro są sędziowie, którzy mają półkę lub dwie, i są tacy, którzy mają szafę lub dwie - to chyba prościej i taniej kupić tamtemu sędziemu szafę, niż likwidować sądy, przenosić ludzi itd.


Swietnie, tylko co mają powiedzieć strony. Dla nich jednak może mieć znaczenie czy sprawa toczy się w ich miejscu zamieszkania czy też w jakimś odległym sądzie do którego trzeba dojechać np. na drugi koniec Polski?

PostNapisane: czwartek, 19 stycznia 2012, 11:13
przez romanoza
Rozwiązaniem jest inwestycja w utworzenie 100 etatów, rzucenie tych ludzi na sądy warszawskie a jak zatory będą się rozładowywały to wygaszanie tych etatów. Tyle, że z etatami sędziowskimi potrzebne są etaty dla sekretariatu i asystentów, jak też inwestycja w budynki. Wszystko inne to będą półśrodki albo rozwiązania bardzo kontrowersyjne. Ostatnio pisali, ilu jest chętnych na etaty a ja będąc na zgromadzeniu w Lublinie widziałem co najmniej 90% ze stawających osób, które się doskonale nadawały.

PostNapisane: czwartek, 19 stycznia 2012, 11:19
przez Markiel
censor napisał(a): nie myśli się o dodatkowym i trwałym wzmocnieniu kadrowym



Pal licho wzmocnienia kadrowe - nie myśli się przede wszystkim o pilnej zmianie procedur w takim kierunku, żeby sprawy mogły być załatwiane sprawnie [obecny projekt nie spełnia - mom zdaniem - oczekiwań], nie myśli się o sensownej informatyzacji sądów [tak, żeby wszystkie repertoria, cała statystyka i przesyłanie wszelkich informacji instytucjom odbywało się informatycznie i automatycznie - co pozwoli na odciążenie urzędników sądowych od tytanicznej, papierkowej pracy] oraz nie myśli się "wyposażeniu" każdego sędziego w asystenta. W takich warunkach pracy - wzmocnienie kadrowe nie byłoby wcale potrzebne.

PostNapisane: czwartek, 19 stycznia 2012, 11:20
przez Joasia
Po pierwsze, strony już teraz niewiele mają do powiedzenia (piszę tylko o cywilnym, bo na karnych i rodzinnych się nie znam). Oczywiście teoretycznie mogą zgłosić zarzut niewłaściwości miejscowej - ale jest 34 kpc i ludzie z całej Polski muszą i tak zasuwać do miejsca gdzie ma siedzibę powód - co jest szczególnie dokuczliwe w przypadku ubezpieczycieli, operatorów komórkowych i innych masowych.
Po drugie - strona musi mieć świadomość, że albo obsądzi ją sąd blisko domu i potrwa to 5 lat, albo sąd z Polski - i potrwa to pół roku. Ale to nie wystarczy. Bo i teraz teoretycznie stronom zależy na szybkości, a i tak np. sprawy o zadośćuczynienie kancelarie tym się zajmujące kierują do nas (W-wa) na 34 kpc - i to jeszcze z uzasadnieniem, że wolą poczekać nawet parę lat, bo i tak u nas dostaną więcej (że Warszawa podbno daje największe zadośćuczynienia), a to czekanie to tez nie szkodzi - bo gdzie oni dostaną takie oprocentowanie jak odsetki ustawowe (no bo my zasądzamy od wezwania do zapłaty a nie od wyroku). Więc okazuje się, że w interesie strony jest poczekać. Tylko że przy okazji my mamy więcej spraw i w innych sprawach, w których strony nie chcą czekać - to niestety muszą. I skargi na przewlekłość, za które płaci państwo.
Więc jednak trzeba wziąć pod uwagę nie tylko interese stron w danej konkretnej sprawie, ale też interes społeczny polegający na sprawnym wymierzaniu sprawiedliwości.
Po trzecie - jest podobno wprowadzany system telekonferencyjny, tak? MS się tym chwali. No to niech go wprowadzą i strona nie będzie musiała jechać na drugi kawałek Polski.
Po czwarte, minister nie musi przenosić sprawy do najdalszego sądu - niech okaże trochę zdrowego rozsądku.
Po piąte: niechby ci od statystyki policzyli, jaką liczbę spraw sądzą sądy teraz, a jaką sądziłyby gdyby nie było 34 kpc. Czyli po zostawieniu tylko właściwości wyłącznej plus zasadniczej właściwości wg miejsca pozwanego. Może okazałoby się, że wystarczy niewielka zmiana kpc polegająca na skreśleniu części artykułów o właściwości miejscowej - i sądy byłyby obciążone równiej? Co z tego, że w Wawie są siedziby większości firm, skoro gros spraw generują masowi powodowie?
Po szóste: jest wolny wybór komorników - ale komornik ma prawo odmówić przyjęcia sprawy gdy ma pewein pozoim zaległości. I przekazuje wtedy do właściwego ogólnie. Może i w sądach to zrobić: jest zaległość strukturalna - to nie możesz nas wybrać, ani dowolnie, ani przemiennie - drogi powodzie, idź do sądu miejsca zamieszkania pozwanego. Myślę że to by dobrze zadziałało.

Co jest taniej: zwrócić świadkom za dojazd - czy przenieść sędziów i polkwidować sądy? Jeśli taniej jest wybudować w Warszawie dodatkowe sądy, zatrudnić w nich urzędników, zwolnić urzędników z małych sądów, zlikwidować te sądy, przenieść sędziów tamtejszych w stan spoczynku (tych co nie chcą się przenieść) i zatrudnić nowych sędziów w Warszawie - jeśli to wszystko jest tańsze, niż zwrot kosztów dojazdu w sprawach przeniesionych - to proszę bardzo, niech zrobią to, co tańsze. A może po prostu póki co taniej jest płacić odszkodowania za przewlekłość? To po prostu zostawmy wszystko tak jak jest.

PostNapisane: czwartek, 19 stycznia 2012, 11:41
przez ropuch
Coś jest bardzo na rzeczy w tym co pisze Joasia. Zwłaszcza przepisy o właściwości wydają się potrzebować pilnej zamiany. Można by z resztą pomyśleć o taki uproszczeniu kwestii właściwości by przekazanie sprawy w ogóle decyzji sędziego nie potrzebowało.

PostNapisane: czwartek, 19 stycznia 2012, 18:22
przez karuzelka
http://www.rp.pl/artykul/61797,794527-S ... gacji.html

Sędziowie poszukiwani do pracy w Warszawie

PostNapisane: czwartek, 19 stycznia 2012, 18:26
przez kawa
karuzelka napisał(a):http://www.rp.pl/artykul/61797,794527-Sedziowie--wynagrodzenia-sedziow-podczas-delegacji.html

Sędziowie poszukiwani do pracy w Warszawie



No i co? Ktoś wie ilu się zgłosiło na te kokosy?

PostNapisane: czwartek, 19 stycznia 2012, 18:33
przez karuzelka
kawa napisał(a):
karuzelka napisał(a):http://www.rp.pl/artykul/61797,794527-Sedziowie--wynagrodzenia-sedziow-podczas-delegacji.html

Sędziowie poszukiwani do pracy w Warszawie



No i co? Ktoś wie ilu się zgłosiło na te kokosy?

Nie chcesz się przyznać, czy co ? :mrgreen:

PostNapisane: czwartek, 19 stycznia 2012, 18:37
przez Iustus
ludzka napisał(a):Nie, nie o to. Rozumiem zwrot kosztów mieszkania i dojazdu. Ale dodatek, jak u wizytatora SO? Za co?


Przede wszystkim - wynika to z odpowiedniego przepisu USP.

A za co? Pewnie dla zachęty. Bo kto i po co chciałby iść do innego sądu, do pracy przy likwidacji zaległości i do tego połączonej z dojazdami?

Czepiacie się. Ja uważam, że to jest dobre rozwiązanie konieczności likwidacji zaległości w jakimś sądzie. Oczywiście - o ile nie spowoduje problemów w macierzystym sądzie tego delegowanego.

PostNapisane: czwartek, 19 stycznia 2012, 18:49
przez falkenstein
No to ja w takim razie składam podanie o delegowanie mnie do sądu rejonowego mieszczącego się w sąsiednim budynku. Też chcę dodatek motywacyjny.