Strona 4 z 8

PostNapisane: środa, 18 stycznia 2012, 00:25
przez Michał 007
u nas w karnym zrobiło się znośnie, 4 lata temu były referaty po 400 K teraz 150-200 ale to wiązało się z ogromnym wysiłkiem i ludzie mają dość albo po prostu organizm się upomina o swoje i nie sa tak wydajni jak kiedyś , w kilku miejscach sędziowie zaczęli stawiać warunki i odmawiają :twisted: wyznaczania tylu a tylu wokand, tak jak ktośnapisał wpływ jest opanowany ale nadal jest zaległośc w większości wywołana tą powstałą na przełomie 90 tych i 2000 lat cięzko z niej zejśc bo inne się starzeją jak się stare pozałatwia. Generalnie odkąd pracuję nic tylko presja likwidacji zaległości ale są i plusy prokurator nie czepia się pierdół , wizytacja też raczej w szczególy spraw nie wchodzi, masz większa niezależność od PW choć liczba pisma nadzorczych jest ogromna, ale te służa jakby ruchowi w interesie i mamy do większości znaczny dystans :mrgreen:

Ale w naszych cywilnych czy rodzinnym jest kanał - 700 spraw C i Ns na głowę i z tego nic do znakazowania bo już to sito przeszły a protokolant sekretarki zmieniają się co 4 tygodnie bo ludzie nie dają rady, więc wpływa to na organizację i efektywnośc pracy

PostNapisane: środa, 18 stycznia 2012, 00:25
przez Darkside
violan napisał(a):Krzyżyk na drogę tym, którzy mają życzenie poświęcić się żeby zdjąć MS-owi problem z głowy. Zaliczą sobie na konto kolejny sukces.

Chwała i sława im za poświęcenie dla ratowania. A pecunia non olet.....

uwierz violan to nie zawsze musi być kwestia pieniędzy.

PostNapisane: środa, 18 stycznia 2012, 00:37
przez Michał 007
a i jeszcze niedługo się pocieszyliśmy likwidacja targowiska Europa na stadionie X lecia :mrgreen: co nam dodawało wpływu , zrobili nam Narodowy i w lutym w jakąś niedzielę mecz Legia wisła i wszyscy karniści i ci co mieli z karnym do czynienia na baczność na tryby i areszty ... to z dodatkowych atrakcji :lol:

PostNapisane: środa, 18 stycznia 2012, 00:41
przez violan
A gdyby tak MS zaproponował delegacje na czas EURO, dla ratowania, żeby odciążyć kolegów i zanęcił pecunią to też byłoby ok i spotkałoby się ze zrozumieniem? To ich, to MS-u problem. Sędziowie nie dadzą rady więcej, jak napisał Michał, to trudno. Niech urzędnicy ministerialni martwią się, niech zwiększą etaty. Czemu iść na rękę, która bije z innej strony? To oni odtrąbią sukces, że podjęli działania, że kierownictwo resortu, a osobiście Pan Minister dał radę i jest dobry? To nie jest sposób na chroniczne niedoetatyzowanie Warszawy.

A kolegom z Warszawy naprawdę szczerze współczuję.

PostNapisane: środa, 18 stycznia 2012, 00:43
przez kawa
Michał 007 napisał(a):u nas w karnym zrobiło się znośnie, 4 lata temu były referaty po 400 K teraz 150-200 ale to wiązało się z ogromnym wysiłkiem i ludzie mają dość albo po prostu organizm się upomina o swoje i nie sa tak wydajni jak kiedyś , w kilku miejscach sędziowie zaczęli stawiać warunki i odmawiają :twisted: wyznaczania tylu a tylu wokand, tak jak ktośnapisał wpływ jest opanowany ale nadal jest zaległośc w większości wywołana tą powstałą na przełomie 90 tych i 2000 lat cięzko z niej zejśc bo inne się starzeją jak się stare pozałatwia. Generalnie odkąd pracuję nic tylko presja likwidacji zaległości ale są i plusy prokurator nie czepia się pierdół , wizytacja też raczej w szczególy spraw nie wchodzi, masz większa niezależność od PW choć liczba pisma nadzorczych jest ogromna, ale te służa jakby ruchowi w interesie i mamy do większości znaczny dystans :mrgreen:

Ale w naszych cywilnych czy rodzinnym jest kanał - 700 spraw C i Ns na głowę i z tego nic do znakazowania bo już to sito przeszły a protokolant sekretarki zmieniają się co 4 tygodnie bo ludzie nie dają rady, więc wpływa to na organizację i efektywnośc pracy


To oznacza, że ja w sądzie prowincjonalnym mam takie obciążenie jak u Ciebie. Z tym, że u mnie czepiają się wszystkiego, na nic nie przymykają oczu, wizytacja jest szczegółowa, w wokand mam średnio między 12 a 15 w miesiącu, ale w zeszłym roku były już miesiące gdy miałem i po 18 co oznacza, że sądzięłem prawie codziennie, a tzw. półkę robiłem sobie po godzinach siedząc np. do 20 w pracy... Pytam więc: czy w tej mitycznej warszawie pracowałbym wiećej niż u ciebie? Odp. brzmi: nie, bo nie ma już za bardzo kiedy. Doba ma 24 godziny. Na prowincji też potrafi być dużo pracy, ale do tego dochodzą pewne takie sprawy, o których znowu warszawiacy nie mają pojęcia np. to, że szef widzi i słyszy wszytsko i potrafi np. wziąc twoją sesję po południu, żeby spojrzeć co tam żeś w sprawach popchnął do przodu. W dużym sądzie to nie do pomyślenia i na pewno wpływa na komfort orzekania.

PostNapisane: środa, 18 stycznia 2012, 00:59
przez Michał 007
tak jak pisał Kot nie można pominąc kalibru spraw a wiem coś o tym bo porównywałem kiedyś obciążenie sprawami wielotomowymi Sądu z miasta 80 tys.mieszkańców który mi przekazał sprawę wielotomową na tzw. świadków. Po analizie wystąpiłem do SN z argumentacją, że mają nieporównywalnie mniejsza liczbę takich spraw i wypchnęli to z hukiem z powrotem

oczywiście nie wykluczam, że masz kawa podobnie teraz jak ale same ogólne liczby spraw nic nie mówią
a jak widać robisz za dwa etaty skoro ktoś ma czas ciebie sprawdzać w ten sposób

a o tym co się dzieje na Śródmieściu z liczbą takich wielotomowych to już lepiej nie mówić

co do 15 wokand to nie wiem co na nich jest ale u nas nikt by na tyle nie wyszedł :mrgreen:

PostNapisane: środa, 18 stycznia 2012, 03:01
przez anpod
A ja mam pytanie? czy w Warszawie - znanych Wam sądach, wszystkie etaty są obsadzone ?

Bo o ile pamietam, to kiedyś taki problem był sygnalizowany, że teoretycznie etaty były, tylko nie był na nie ludzi. I w takim przypadku takie delegacje miałyby sens, w przeciwnym, niczego nie rozwiążą, bo obecna sytuacja oznacza wyłącznie, ze etatów jest za mało. A czasowe delegacje mogą rozwiązywac doraźne problemy i nadzwyczajne sytuacje, a nie normalny, stały wpływ.

PostNapisane: środa, 18 stycznia 2012, 09:55
przez romanoza
bzyk napisał(a):w karnych rejonach - zakaz urlopów w czerwcu (tryby przyśpieszone)
nieco to skoszarowanie przypomina...

PostNapisane: środa, 18 stycznia 2012, 10:05
przez wanam
bzyk napisał(a):Realizuje plan skrócenia czegoś o 1/3 i projektem Euro 2012. W Warszawie - bez dodatków - w karnych rejonach - zakaz urlopów w czerwcu (tryby przyśpieszone), w karnych odwoławczych w lipcu (max. miesiąc na rozpoznanie apelacji w trybach). Ale, że dużo młodych matek - może nie wystarczyć trybowiczów (w rejonach).



sprawdza się, co mówiłem o możliwościach jakie daje euro

wystarczy leciuchno pogłębić brak obsady na euro
a jak to uczynić... proste - nie dają urlopów - wyznaczyć sobie wokandę w dni pomeczowe - no przecież spraw nikt z powodu euro nie odwoła

nie dają urlopów... ależ dają tylko trzeba stosowny wniosek złożyć w wiadomym trybie

nie tylko urlop daje możliwość dnia wolnego... dużo młodych matek i ojców - dni opieki nad dzieckiem trzeba brać

a jak zdrowie nie pozwala na pracę ... to trzeba brać zwolnienie lekarskie... ja nie brałem i skończyło się prawie dwumiesięcznym przymusowym pobytem w domu [myślałem, że na szkarlatynę to się za II RP chorowało a nie współcześnie, ale się myliłem]

efekt
1. szacunek dla własnej osoby [nikt mnie jako to opisano nie skoszaruje]
2. problem dwuwładzy z porządkiem na euro [i to nie tylko można, ale należy wykorzystać, na co czekamy?]

PostNapisane: środa, 18 stycznia 2012, 10:11
przez ropuch
A ja musze przyznać, że jestem zdziwiony dyskusją lekko.
Dotychczas nikt z nas nie kwestionował sensowności art. 77 usp.
więc chyba jednak jak zwykle musimy zacząć od pytania zasadniczego. Czy jesteśmy za tym, żeby sędziego można było delegować za jego zgodą do innego sądu czy nie i sędzia ma być przypisany raz na zawsze do sądu jak chłop do ziemi.
Przepraszam Was bardzo ale tak jest, że czasem sędziowie mają prawo chcieć zmienić miejsce orzekania. Casem jest też tak, że MS musi mieć prawo zareagować na zmiany w ilości spraw i poprosić sędziego o mozliwość delegacji i rozwiązania art. 77 usp sa moim zdaniem optymalne.

A co do obecnej propozycji delegacji do Warszawy to jest tak jak napisał Jarocin.
Trzeba by sprawdzić, czy zaległość jest strukturalna i róznica w obciążeniu z roku na rok stała i wtedy delegacje nie mają sensu tylko trzeba zwyczajnie zwiększyć ilość etatów w Warszawie i ewentualnie wygasić gdzie indziej. Ale jeżeli bieżący wpływ jest opanowany tylko chodzi o likwidację zaległości to czasowe delegacje maja większy sens. No i trzeba by sprawdzić, na co zwróciła uwagę An jaka jest sytuacja z obsadą etatów w sądach warszawskich. Ile jest tych etatów, a ile osób rzeczywiście sądzi i dlaczego. Ale co do tego danych nie mamy więc trochę się bijemy nie wiadomo o co.

I jeszcze jedno, a gdyby delegowany sędzia nie dostawał tego dodatku to od tego sędziowie warszawscy zarabialiby więcej albo ci z sądu z którego jest delegowany mieliby mniej pracy ? Wybaczcie ale to trochę argument na zasadzie sam nie zjem i drugiemu nie dam.
Oczywiście jest tak, że najlepiej byłoby by w każdym z sądów zawsze była optymalna obsada. Ale tak się chyba niestety nie da. Działanie na zasadzie wygaszania i tworzenia etatów wymaga czasu i nie zawsze nadąży za zmianami wpływu. Więc jeśli trwamy przy zasadzie nieusuwalności i nieprzenoszalności sędziego, a moim zdaniem to jest podstawa, to delegacje mają swoją rację bytu.
A co do dodatków to ja też bym wolał żeby wszyscy sędziowie zarabiali tyle samo od SA do SR i żeby wogóle nie było podziału na sędziów SA, SO i SR i żeby każdy zarabiał dużo i wtedy żadne dodatki czy wizytatora, czy PW, czy Prezesa nie byłyby potrzebne. Ale tak nie jest. I zauważcie, że jak rozumiem, ta propozycja nie jest dedykowana tylko dla sędziów z Województwa mazowieckiego ale też z Zielonej Góry, Krakowa, Lublina czy Zamościa. Jeżeli tak to w mojej ocenie dodatek za delegowanie na drugi koniec Polski jest słuszną rekompensatą. I że ktoś zdecyduje się na taka telegację choćby i ze względów finansowych to źle ?

[ Dodano: Sro Sty 18, 2012 9:14 am ]
I odpowiadając bzykowi, dodatek za delegację nie jest żadnym argumentem za dodatkiem warszawskim. Bo on się należy bez względu na to gdzie nastepuje delegacja, Czy do Warszawy, czy do Wrocławia, Krakowa, czy Skarżyska Kamiennej. Jest za delegację, a nie za Warszawę czy trudne sprawy.

PostNapisane: środa, 18 stycznia 2012, 10:28
przez suzana22
Joan napisał(a):Delegacja do Wa-wy, dziękuję. U siebie mam półkę z aktami (a może i dwie, trzy), a tam czekać będzie co najmniej szafa (upchana) i to samych tzw. "syfów". za te pare tysiaków z dala od kanapy, rodziny i psa - dziękuję......


To tak jak ja; też dziękuję, nie skorzystam. Ale niech korzystają inni, jeśli chcą; ja im nie zazdraszczam ;) :-D

PostNapisane: środa, 18 stycznia 2012, 10:28
przez romanoza
Ropuch, wszystko to, co piszesz to jest lux, tylko że MS może wziąć do sądu warszawskiego na delegację sędziego z sądu, w którym np. jest mniej niż 14 sędziów. I jednocześnie głosi pogląd, że potrzeba likwidacji takiego sądu może wynikać z faktu, że nieobecność jednego sędziego paraliżuje pracę sądu, a przecież jak całkiem niedawno mówił Kwiatkowski "strona musi czekać, aż sędzia łaskawie wróci ze zwolnienia czy urlopu". I czy nie będzie też tak, że jak ktoś pójdzie na delegację do Warszawy, to po połączeniu sądów ktoś z wydziału zamiejscowego będzie musiał dojeżdżać do macierzystego lub odwrotnie. Ja osobiście do Warszawy się nie wybieram i jest mi wszystko jedno, ale jak jeszcze jedna osoba z mojego sądu odejdzie (od stycznia kolega poszedł do e-sądu na zasadzie delegacji), to u mnie naprawdę nie będzie miał kto orzekać. Niewątpliwie jakoś kwestie te należy rozwiązać i może nawet rzeczywiście trzeba sobie odpuścić argument, że w tym samym wydziale dwie osoby będą zarabiać inaczej z innych powodów, niż wysługa lat, ale trzeba tez ucywilizować te delegacje. Ja nie wierzę, że ktoś będzie brał pod uwagę potrzeby sądu, z którego zabierają bo u mnie nie brali już poprzednio przy delegacjach do MS. Na 27 osób brakowało 8 a zgodzili się na delegację. Obecnie nie ma u nas 9 osób w sądzie !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

PostNapisane: środa, 18 stycznia 2012, 10:34
przez suzana22
violan napisał(a):A gdyby tak MS zaproponował delegacje na czas EURO, dla ratowania, żeby odciążyć kolegów i zanęcił pecunią to też byłoby ok i spotkałoby się ze zrozumieniem?


Nie, bo to byłaby zupełnie inna kwestia. To byłoby coś analogicznego do udziału w komiesjach wyborczych swego czasu. Nie chcę rozwijać tematu, bo nie pora.

PostNapisane: środa, 18 stycznia 2012, 10:43
przez ropuch
Romano, zgoda, tylko, że to nie jest w tym wypadku kwestia błędnych przepisów tylko raz błędnej polityki kadrowej MS-u, a dwa niestety samych sędziów.
Tyle piszemy o tym, że strony muszą bardziej odpowiadać za wynik procesu, że ustawodawca musi wymagać od nich odpowiadzialności za wynik procesu a sami się oburzamy jak ustawodawca traktuje nas jak ludzi odpowiedzialnych.
Jak ja rozumiem to procedura jest taka, że to chętny sędzia najpierw zgłasza chęć delegacji, a potem MS po zasięgnięciu opinii kolegów dwóch sądów podejmuje decyzję. I jeżeli dojdzie do sytuacji, że przez taką delegację jakiś wydział padnie to będzie wina ludzi, a nie przepisu.
Ja tam wiem jaki mam referat i na żadne delegacje się nie wybieram, ani do szkoły podyplomowej, ani na szkolenia ani na wychowawcze tylko siedzę na d.... i robię swoje, bo sam sobie taki referat "zrobiłem" (no może nie całkiem sam ale to inna kwestia).
A jak jest gdzieś sędzia który zostawia kolegom i koleżankom na głowie erefrat liczący kilkaset spraw, w tym kilkadziesiąt starych i kolegium SO i MS na to pozwalają to do kogo trzeba mieć pretensje ? Chyba jednak w tym wypadku nie do ustawodawcy.

PostNapisane: środa, 18 stycznia 2012, 10:53
przez romanoza
ropuch napisał(a):A jak jest gdzieś sędzia który zostawia kolegom i koleżankom na głowie erefrat liczący kilkaset spraw, w tym kilkadziesiąt starych i kolegium SO i MS na to pozwalają to do kogo trzeba mieć pretensje ? Chyba jednak w tym wypadku nie do ustawodawcy.
Eeee, kombinując w ten sposób to i do sądu wyższego rządu nie można byłoby iść. Ludzie mają różne ambicje i sytuacje życiowe, przecież ktoś może chcieć przenieść się do Warszawy nie na zasadzie delegacji, tylko tak po prostu.

PostNapisane: środa, 18 stycznia 2012, 11:16
przez kam
kawa napisał(a):Na prowincji też potrafi być dużo pracy, ale do tego dochodzą pewne takie sprawy, o których znowu warszawiacy nie mają pojęcia np. to, że szef widzi i słyszy wszytsko i potrafi np. wziąc twoją sesję po południu, żeby spojrzeć co tam żeś w sprawach popchnął do przodu. W dużym sądzie to nie do pomyślenia i na pewno wpływa na komfort orzekania.

żebyś się nie zdziwił jak już jednak przyjdziesz do Warszawy ;)

PostNapisane: środa, 18 stycznia 2012, 11:21
przez ropuch
romanoza napisał(a):
ropuch napisał(a):A jak jest gdzieś sędzia który zostawia kolegom i koleżankom na głowie erefrat liczący kilkaset spraw, w tym kilkadziesiąt starych i kolegium SO i MS na to pozwalają to do kogo trzeba mieć pretensje ? Chyba jednak w tym wypadku nie do ustawodawcy.
Eeee, kombinując w ten sposób to i do sądu wyższego rządu nie można byłoby iść. Ludzie mają różne ambicje i sytuacje życiowe, przecież ktoś może chcieć przenieść się do Warszawy nie na zasadzie delegacji, tylko tak po prostu.


Ano właśnie jest tak jak mówisz. Dlatego mnie się wydaje, że nie ma co drzeć szat co do zasady.

To co mnie ciekawi to to czy pomysł tych delegacji został wypracowany po jakims wcześniejszym zbadaniu sytuacji i potrzeb czy też jak zwykle na szybko byle coś zrobić.

PostNapisane: środa, 18 stycznia 2012, 11:23
przez romanoza
Ano właśnie jest tak jak mówisz. Dlatego mnie się wydaje, że nie ma co drzeć szat co do zasady.
Uwzględniając argumenty użyte w wątku dochodzę do wniosku, że masz rację. Ale uważam też że to dobrze, że śledzimy pomysły MS i dokonujemy ich oceny. No i w dzisiejszej Rz jest artykuł na ten temat :mrgreen:

PostNapisane: środa, 18 stycznia 2012, 11:57
przez Sandman
Zasada zasadą, ale w toku jej realizacji niejeden dostanie rykoszetem...

PostNapisane: środa, 18 stycznia 2012, 13:35
przez Dred
bzyk napisał(a):Ja tam Koleżeństwo serdecznie do stolycy zapraszam, dodatków nie żałuję. Jedynie mały postulat: kończymy sprawy, które rozpoczniemy. :-D
Popieram! niech każdy kończy swoje! żadnych zrzutek! :mrgreen:

PostNapisane: środa, 18 stycznia 2012, 13:48
przez Sandman
W opuszczanych sądach zwłaszcza :-P

PostNapisane: środa, 18 stycznia 2012, 16:15
przez kawa
kam napisał(a):
kawa napisał(a):Na prowincji też potrafi być dużo pracy, ale do tego dochodzą pewne takie sprawy, o których znowu warszawiacy nie mają pojęcia np. to, że szef widzi i słyszy wszytsko i potrafi np. wziąc twoją sesję po południu, żeby spojrzeć co tam żeś w sprawach popchnął do przodu. W dużym sądzie to nie do pomyślenia i na pewno wpływa na komfort orzekania.

żebyś się nie zdziwił jak już jednak przyjdziesz do Warszawy ;)


dziękuję za tą życzliwość.

PostNapisane: środa, 18 stycznia 2012, 16:18
przez rudy kot
kawa napisał(a):
kam napisał(a):
kawa napisał(a):Na prowincji też potrafi być dużo pracy, ale do tego dochodzą pewne takie sprawy, o których znowu warszawiacy nie mają pojęcia np. to, że szef widzi i słyszy wszytsko i potrafi np. wziąc twoją sesję po południu, żeby spojrzeć co tam żeś w sprawach popchnął do przodu. W dużym sądzie to nie do pomyślenia i na pewno wpływa na komfort orzekania.

żebyś się nie zdziwił jak już jednak przyjdziesz do Warszawy ;)


dziękuję za tą życzliwość.


sarkazm Kawa? ;)
Myślę, że kolega Kam miał po prostu na myśli, że z relacjami z Szefami w Wawie też różnie bywa..... ;)

PostNapisane: środa, 18 stycznia 2012, 16:53
przez kawa
rudy kot napisał(a):
kawa napisał(a):
kam napisał(a):
kawa napisał(a):Na prowincji też potrafi być dużo pracy, ale do tego dochodzą pewne takie sprawy, o których znowu warszawiacy nie mają pojęcia np. to, że szef widzi i słyszy wszytsko i potrafi np. wziąc twoją sesję po południu, żeby spojrzeć co tam żeś w sprawach popchnął do przodu. W dużym sądzie to nie do pomyślenia i na pewno wpływa na komfort orzekania.

żebyś się nie zdziwił jak już jednak przyjdziesz do Warszawy ;)


dziękuję za tą życzliwość.


sarkazm Kawa? ;)
Myślę, że kolega Kam miał po prostu na myśli, że z relacjami z Szefami w Wawie też różnie bywa..... ;)


pewnie tak, ale na pewno nie znajdzie się tam choćby jeden prezes sądu, który po sesji sobie weźmie twoją sesję celem przeglądnięcia... a na prowincji to się zdarza. JAk się ma pod sobą 70 sędziów (np praga południe) to, żeby im przejrzeć sesję to trzeba byłoby to robić przez miesiąc i w tym czasie nic innego. Żaden prezes sądu czy przewodniczący sobie na to nie pozwoli. Chyba że na prowincji, wtedy jak się nie ma samemu co robić to można takie jaja uskuteczniać nie wiadmomo po co i na co.

PostNapisane: środa, 18 stycznia 2012, 19:08
przez falkenstein
A czy ja mogę prosić o delegowanie mnie z sądu w Warszawie gdzieś nad jakieś jezioro?