Strona 1 z 1

PostNapisane: środa, 14 listopada 2012, 22:11
przez BlueFire
Na mocy przedmiotowego orzeczenia w trzech Sądach w moim Okręgu ewidentnie LIKWIDUJE się Wydziały Ksiąg Wieczystych i przenosi się je do odległej o najmarniej 50 km siedziby dużego Sądu "Wojewódzkiego". <uoee>
Jestem pewna, że Pan Minister nie zna syndromu "5 złotych". Nawet nie zna siły nabywczej tej kwoty. Otóż kilkakrotnie wygrzebywałam takiego pieniążka z portfela i kazałam przekazać przez Panią Protokolantkę ( z zapewnieniem, że to wypłata należącej się, docelowej zapomogi z Kasy Sądu ). Na co? Na busa... :shock:
Bo skazany "nie wstawił" się z miejscowości odległej o powiedzmy 20 km, ponieważ na rower miał zakaz, a na bus go nie było zwyczajnie stać. Bo to kosztuje całe 5 złotych w jedną stronę. I miał BlueTaxi - przywieźli go zimą w kapciach - ale tylko w jedną stronę... :shock: Nie wiem, w jakich powiatach orzekacie, ale w moim NAPRAWDĘ czasem 5 złotych to majątek. I wybór: jedzenie, owszem - czasem nalewka, co tak potarga, że nie będzie potrzebne jedzenie, albo wycieczka do Sądu. Myślę, że Pan Minister uważa, że nasi klienci dojeżdżają do Sądu - jeśli jest taka potrzeba - autem służbowym z paliwem gratis. Całkowite oderwanie od rzeczywistości. Liche to... <nie>

PostNapisane: środa, 14 listopada 2012, 23:08
przez trinity
EW napisał(a):no w karnych to nie wiem co się skróci... :oops:


Ilość rozpraw od stycznia 2013 r. :/:

[ Dodano: Śro Lis 14, 2012 10:15 pm ]
BlueFire napisał(a):Na mocy przedmiotowego orzeczenia w trzech Sądach w moim Okręgu ewidentnie LIKWIDUJE się Wydziały Ksiąg Wieczystych i przenosi się je do odległej o najmarniej 50 km siedziby dużego Sądu "Wojewódzkiego". <uoee>
Jestem pewna, że Pan Minister nie zna syndromu "5 złotych". Nawet nie zna siły nabywczej tej kwoty. Otóż kilkakrotnie wygrzebywałam takiego pieniążka z portfela i kazałam przekazać przez Panią Protokolantkę ( z zapewnieniem, że to wypłata należącej się, docelowej zapomogi z Kasy Sądu ). Na co? Na busa... :shock:
Bo skazany "nie wstawił" się z miejscowości odległej o powiedzmy 20 km, ponieważ na rower miał zakaz, a na bus go nie było zwyczajnie stać. Bo to kosztuje całe 5 złotych w jedną stronę. I miał BlueTaxi - przywieźli go zimą w kapciach - ale tylko w jedną stronę... :shock: Nie wiem, w jakich powiatach orzekacie, ale w moim NAPRAWDĘ czasem 5 złotych to majątek. I wybór: jedzenie, owszem - czasem nalewka, co tak potarga, że nie będzie potrzebne jedzenie, albo wycieczka do Sądu. Myślę, że Pan Minister uważa, że nasi klienci dojeżdżają do Sądu - jeśli jest taka potrzeba - autem służbowym z paliwem gratis. Całkowite oderwanie od rzeczywistości. Liche to... <nie>


Ale przecież Jarosław Gowin wyjaśnił, że utrudnienie z dojazdami będą mieli TYLKO sędziowie :roll: .

PostNapisane: środa, 14 listopada 2012, 23:27
przez Graffi
oczywiście, że Tylko sędziowie - w opisanym przez Blue przypadku nie chodzi o utrudnienia z DOJAZDEM a raczej z ODJAZDEM (znaczy - powrotem)

PostNapisane: środa, 14 listopada 2012, 23:32
przez trinity
Graffi napisał(a):oczywiście, że Tylko sędziowie - w opisanym przez Blue przypadku nie chodzi o utrudnienia z DOJAZDEM a raczej z ODJAZDEM (znaczy - powrotem)


Dla tych po nalewkach, jedne pies Graffi :mrgreen:

PostNapisane: środa, 14 listopada 2012, 23:38
przez Graffi
no ja sobie tego PSA wypraszam ;)
a dla nas różnica jest ;)

PostNapisane: czwartek, 15 listopada 2012, 00:04
przez falkenstein
Hmmm... to jeden z tych problemów o których warto napisać... jak ktoś może wrzucić jeszcze podobne historie to coś z tego zrobię. Z mojej perspektywy tego problemu nie widać, bo do sądu można zawsze dojechać choćby na gapę...

PostNapisane: czwartek, 15 listopada 2012, 00:07
przez Graffi
u mnie najbardziej niezwykły przypadek był taki, że na sprawę miał się stawić ojciec i syn, przyjechał tylko ojciec, pytam dlaczego syn się nie stawił (zwrotki są od obu), na to ojciec z rozbrajająca szczerością że mają tylko jedne spodnie (w domyśle nadające się do sądu, choć pewien nie jestem) i skoro on przyjechał, to syn już nie mógł, stawi się na kolejny termin...

PostNapisane: czwartek, 15 listopada 2012, 00:25
przez inger
to podrzucam jeden smaczek do wpisu - w przypadku wcześniejszej informacji od klienta, że czeka na doprowadzenie przez Policję należy pouczyć go o tym, by pod ręką miał zawsze normalne spodnie, bo jak Policja zwinie go w tych rozlazłych dresach co nosi na co dzień i z obowiązku zabiorą sznurek co toto trzyma w pasie, to potem niezwykle trudno stojąc przed sądem utrzymać owe pory, utrzymać powagę i skupić się na zeznaniach że "piję jak każdy".

PostNapisane: czwartek, 15 listopada 2012, 00:27
przez Graffi
no ale własnie piszę, w drastycznych przypadkach spodni brak... a przy zwykłym doprowadzeniu sznurka nie muszą zabierać

PostNapisane: czwartek, 15 listopada 2012, 00:30
przez inger
Graffi napisał(a):u mnie najbardziej niezwykły przypadek był taki, że na sprawę miał się stawić ojciec i syn, przyjechał tylko ojciec, pytam dlaczego syn się nie stawił (zwrotki są od obu), na to ojciec z rozbrajająca szczerością że mają tylko jedne spodnie (w domyśle nadające się do sądu, choć pewien nie jestem) i skoro on przyjechał, to syn już nie mógł, stawi się na kolejny termin...


u mnie normalką jest, że dzieci nie mają odpowiednich butów (np. szkoła zgłasza, że mocno znoszone, albo przynosi ojciec - płacący śmieszne alimenty - na dowód wyrodności matki), więc wierzę.

[ Dodano: Śro Lis 14, 2012 11:38 pm ]
Graffi napisał(a):no ale własnie piszę, w drastycznych przypadkach spodni brak... a przy zwykłym doprowadzeniu sznurka nie muszą zabierać

jak zatrzymują w dzień poprzedzający i klient u nich nocuje to na wszelki wypadek zabierają. a żeby wciągnąć taki sznurek do tunelika to nie tak prosto.

ponieważ wątek dryfuje, może ostatnie wpisy wydzielić do nowego - np. Ubóstwo stron barierą dostępu do sądu (kwestia dojazdu)

PostNapisane: czwartek, 15 listopada 2012, 10:55
przez Geralt
Też pare razy mi się zdazryło, że oskarżony czyn nawet świadek wnosili, żeby ich doprowadzicprzez policje, bo nie stać ich na bilet, a poza ty nie ma autobusu umożliwiającego przyjazd na dana godzinę (rejon jest dośc rozległy i nieraz w grę wchodzi dopjazd 40-50 km z przesiadką albo dwoma). W rezultacie środek przymusi jakim jest doprowadzenie zmienia się w bezpłatną taksowkę (czasami w pakiecie z kolacją, śniadaniem i noclegiem, co też miewa niebagatelne znaczenie)

PostNapisane: czwartek, 15 listopada 2012, 17:24
przez inger
tu kopiuję to co nie przeniesione, żeby nie zginęło:

BlueFire napisał/a:
Nie wiem, w jakich powiatach orzekacie, ale w moim NAPRAWDĘ czasem 5 złotych to majątek. I wybór: jedzenie, owszem - czasem nalewka, co tak potarga, że nie będzie potrzebne jedzenie, albo wycieczka do Sądu. Myślę, że Pan Minister uważa, że nasi klienci dojeżdżają do Sądu - jeśli jest taka potrzeba - autem służbowym z paliwem gratis. Całkowite oderwanie od rzeczywistości. Liche to...


ja w nienajbiedniejszej części kraju. czasami przyjeżdża tylko jeden z małżonków, bo szkoda na bilet do obu. często na rowerach. rekordzista machnął ok. 30 km w jedną stronę. w kilku - kilkunastu przypadkach podrzuciła przy okazji opieka społeczna służbowym. można się starać o zapomogę z opieki - ale wypłacają z dołu po okazaniu biletów - więc trzeba mieć aby wyłożyć. i problem nie występuje tylko u alkoholików, tylko u rodzin gdzie jest alternatywa - dojazd do sądu albo śniadanie dla dziecka. czasem ludzie deklarują np. kuratorowi, że się na rozprawę nie stawią bo nie mają za co i proszą o doprowadzenie na następny termin przez Policję.
tacy ludzie stanowią znaczną część klientów wydziałów rodzinnych. dla nich nawet teraźniejsza podwyżka zasiłku rodzinnego jest znacząca. żyją (przeżywają) w kilka osób za kilkaset złotych na miesiąc. z perspektywy Aleji Ujazdowskich tego nie widać...